Historia oparta na faktach,wydarzenie mające obecność w moim otoczeniu. (dziewczyna spotkała chłopaka gdy była ciężko chora..tutaj wciela się Lou. Początek troszkę zmieniony)
ღ tło muzyczne ღ
Witam,na początek chcę wam się przedstawić. Nazywam się Samanta Woodluck, choruję na raka nerek.Byłam bardzo smutna i samotna,nie chciałam wokół siebie mieć nikogo,poznałam go i zmieniłam się na wesołą i bardzo otwartą dziewczynę. A OTO MOJA HISTORIA.
Podczas , gdy znów idę na spacer sama do mojego ulubionego parku,rozmyślam nad swoją chorobą. Usiadłam na ławce obok fontanny i zagrałam na mojej gitarze utwór ღ Imagine Dragons-Bleeding Out ღ .Obok dosiadł się jakiś chłopak, był dość zabawnie ubrany : bluzka w paski,czerwone spodnie 3/4 na szelkach i granatowe Vansy) jego włosy świetnie ułożony,no po prostu przystojniak. Chyba zna Imagine Dragons. Uwtór zaśpiewal ze mną , ma świetny głos. Po zakończeniu piosenki przedstawił się.
-Jestem Louis. Ty zapewne Samanta -spojrzał na mój napis na gitarze-a więc co taka łądna dziewczyna rozmyśla i jest smutna...piekna usmiechnij sie zycie nie trwa wiecznie więc trzeba się cieszyć.
-Masz rację życie nie trwa wiecznie,wiem na ten temat więcej niz sobie wyobrażasz. Ale nie wiesz nic o mnie, więc nie masz pojęcia co to znaczy "zycie nie trwa wiecznie" w głębszym znaczeniu.
Wstałam,chowałam gitarę i chciałam iść w inne samotne miejsce. Louis zatrzymał mnie:
-Hej,czekaj...chcę Cię poznać i mam ochotę dowiedzieć sie o głębszym znaczeniu tego wyrażenie..
-Nie chcę Cię zanudzać Louis.
-Nie zanudzisz,jestem tego pewien,zaczekaj tu na mnie cos przyniose i pójdziemy w bardziej samotniejsze i przyjemniejsze miejsce.
-No cóż jeśli tak to poczekam.
Louis wrócił po 10 minutach z 2 dużymi sokami z lodem i 5 paczkami orzeszków w czekoladzie. Przygotował się na moja nudną opowieść.
Zaprowadził mnie na drugi koniec parku..jeszcze tu nie byłam a mieszkam tu 20 lat! Cudowne miejsce,nikogo nie było prócz nas. Altanka,którą oplatały kłącza ze slicznymi fioletowymi kwiatuszkami. Usiedliśmy w srodku i zaczęłam moją opowieść.
-Wiesz Louis...życie jest krótkie...naprawdę coś o tym wiem. Rok temu dowiedziałam się, że mam raka nerek. Lekarze dają mi 5, góra 7-8 lat. od czasu tej wiadomości zamknęłam się w sobie. Z nikim nie rozmawiałam. Rzuciłam studia a chciałam być Kardiochirurgiem. Niestety nie zdąże ich ukończyć. Odcięłam się zupełnie od świata. Zerwałam kontakty z przyjaciółmi, rozmawiam tylko z rodzicami,siostrą i szwagrem...I teraz po raz pierwszy do kogos w moim wieku. Jesteś naprawde miły,ale nie wiesz co to znaczy "nie życ wiecznie" ty możesz się bawic do starości ja tylko i wyłącznie do kiedy skończe 25 lat,jest szansa że 27-28. Duzo mi nie pozostało.
-Jej bardzo mi przykro. Wiesz jestes bardzo ładna i wydajesz sie być super,więc co powiesz na nową znajomość?
-Noooo cóż dobrze...nie chce cię brać na litość..
-Uwierz,nie bierzesz.
Pogadaliśmy jeszcze z 2-3 godzinki i postanowilismy sie wymienic numerami telefonów.Po wymienieniu się numerami telefonami poszłam do domu. Opowiedziałam mamie o całym poznaniu Louisa,ona sie ucieszyła bo bardoz chciała abym znalazła chłopaka i zyła szczęśliwie do samego końca...Chciała go poznać,zaproponowała żebym zaprosiła go do nas jutro na obiad. Tak zrobiłam,napisałam mu sms'a. Dostałam odpowiedź
Od:Louis ;)-Z miłą chęcią poznam twoją rodzinę
Poszłam na zakupy...chciałam sie spodobać Louisowi ..spodobać? tak spodobać! bo on mi się bardzo podoba...jeszcze fryzjer . Gdy przyszłam wieczorem do domu moi rodzice mnie nie poznali...Stwierdzili że jstem piekna. Nie byłam w nowych ubraniach,ale w nowej fryzurze. Kupiłam duzo ciuchów,bo stwierdziłam,ze teraz musze chodzić jakoś odnowiona, w moich torbach z zakupami nie brakło drogich kosmetyków i duzej kosmetyczki. W punkcie Oriflame zakupiłam przepiękne perfumy,chciałam aby Lou poczuł się miło w moich ramionach,bo tak go zaczynam przywitac jutro na obiedzie. Z moją mamą postanowiłyśmy, że na obiad przygotujemy zupę strogonow i spaghetti ala Calbonaro,a na deser pucharek lodowy z bitą smietana i róznymi posypkami i zelkami,to mój pomysł. Mam nadzieję, że Lou zrobi na rodzicach i na Mirandzie oraz Martinie (mojej siostrze i szwagrowi). Cóż desery przygotowałam teraz i wsadziłam je do lodówki z zabiezpieczeniem,aby nie zaleciały sie żadnym jedzeniem z lodówki.
Po wykąpaniu i nałożeniu nocnej maseczki na twarz,położyłam sie i zasnęłam.
Witam,na początek chcę wam się przedstawić. Nazywam się Samanta Woodluck, choruję na raka nerek.Byłam bardzo smutna i samotna,nie chciałam wokół siebie mieć nikogo,poznałam go i zmieniłam się na wesołą i bardzo otwartą dziewczynę. A OTO MOJA HISTORIA.
Podczas , gdy znów idę na spacer sama do mojego ulubionego parku,rozmyślam nad swoją chorobą. Usiadłam na ławce obok fontanny i zagrałam na mojej gitarze utwór ღ Imagine Dragons-Bleeding Out ღ .Obok dosiadł się jakiś chłopak, był dość zabawnie ubrany : bluzka w paski,czerwone spodnie 3/4 na szelkach i granatowe Vansy) jego włosy świetnie ułożony,no po prostu przystojniak. Chyba zna Imagine Dragons. Uwtór zaśpiewal ze mną , ma świetny głos. Po zakończeniu piosenki przedstawił się.
-Jestem Louis. Ty zapewne Samanta -spojrzał na mój napis na gitarze-a więc co taka łądna dziewczyna rozmyśla i jest smutna...piekna usmiechnij sie zycie nie trwa wiecznie więc trzeba się cieszyć.
-Masz rację życie nie trwa wiecznie,wiem na ten temat więcej niz sobie wyobrażasz. Ale nie wiesz nic o mnie, więc nie masz pojęcia co to znaczy "zycie nie trwa wiecznie" w głębszym znaczeniu.
Wstałam,chowałam gitarę i chciałam iść w inne samotne miejsce. Louis zatrzymał mnie:
-Hej,czekaj...chcę Cię poznać i mam ochotę dowiedzieć sie o głębszym znaczeniu tego wyrażenie..
-Nie chcę Cię zanudzać Louis.
-Nie zanudzisz,jestem tego pewien,zaczekaj tu na mnie cos przyniose i pójdziemy w bardziej samotniejsze i przyjemniejsze miejsce.
-No cóż jeśli tak to poczekam.
Louis wrócił po 10 minutach z 2 dużymi sokami z lodem i 5 paczkami orzeszków w czekoladzie. Przygotował się na moja nudną opowieść.
Zaprowadził mnie na drugi koniec parku..jeszcze tu nie byłam a mieszkam tu 20 lat! Cudowne miejsce,nikogo nie było prócz nas. Altanka,którą oplatały kłącza ze slicznymi fioletowymi kwiatuszkami. Usiedliśmy w srodku i zaczęłam moją opowieść.
-Wiesz Louis...życie jest krótkie...naprawdę coś o tym wiem. Rok temu dowiedziałam się, że mam raka nerek. Lekarze dają mi 5, góra 7-8 lat. od czasu tej wiadomości zamknęłam się w sobie. Z nikim nie rozmawiałam. Rzuciłam studia a chciałam być Kardiochirurgiem. Niestety nie zdąże ich ukończyć. Odcięłam się zupełnie od świata. Zerwałam kontakty z przyjaciółmi, rozmawiam tylko z rodzicami,siostrą i szwagrem...I teraz po raz pierwszy do kogos w moim wieku. Jesteś naprawde miły,ale nie wiesz co to znaczy "nie życ wiecznie" ty możesz się bawic do starości ja tylko i wyłącznie do kiedy skończe 25 lat,jest szansa że 27-28. Duzo mi nie pozostało.
-Jej bardzo mi przykro. Wiesz jestes bardzo ładna i wydajesz sie być super,więc co powiesz na nową znajomość?
-Noooo cóż dobrze...nie chce cię brać na litość..
-Uwierz,nie bierzesz.
Pogadaliśmy jeszcze z 2-3 godzinki i postanowilismy sie wymienic numerami telefonów.Po wymienieniu się numerami telefonami poszłam do domu. Opowiedziałam mamie o całym poznaniu Louisa,ona sie ucieszyła bo bardoz chciała abym znalazła chłopaka i zyła szczęśliwie do samego końca...Chciała go poznać,zaproponowała żebym zaprosiła go do nas jutro na obiad. Tak zrobiłam,napisałam mu sms'a. Dostałam odpowiedź
Od:Louis ;)-Z miłą chęcią poznam twoją rodzinę
Poszłam na zakupy...chciałam sie spodobać Louisowi ..spodobać? tak spodobać! bo on mi się bardzo podoba...jeszcze fryzjer . Gdy przyszłam wieczorem do domu moi rodzice mnie nie poznali...Stwierdzili że jstem piekna. Nie byłam w nowych ubraniach,ale w nowej fryzurze. Kupiłam duzo ciuchów,bo stwierdziłam,ze teraz musze chodzić jakoś odnowiona, w moich torbach z zakupami nie brakło drogich kosmetyków i duzej kosmetyczki. W punkcie Oriflame zakupiłam przepiękne perfumy,chciałam aby Lou poczuł się miło w moich ramionach,bo tak go zaczynam przywitac jutro na obiedzie. Z moją mamą postanowiłyśmy, że na obiad przygotujemy zupę strogonow i spaghetti ala Calbonaro,a na deser pucharek lodowy z bitą smietana i róznymi posypkami i zelkami,to mój pomysł. Mam nadzieję, że Lou zrobi na rodzicach i na Mirandzie oraz Martinie (mojej siostrze i szwagrowi). Cóż desery przygotowałam teraz i wsadziłam je do lodówki z zabiezpieczeniem,aby nie zaleciały sie żadnym jedzeniem z lodówki.
Po wykąpaniu i nałożeniu nocnej maseczki na twarz,położyłam sie i zasnęłam.
- KONIEC CZĘŚCI I








